Odcinek  41

Zibi Golf & Tennis Club

Pole 9-dołkowe

62-590, Golina-Kolonia 691 999 060 tenis-golf@domo24.pl https://www.facebook.com/p/Zibi-Golf-Tennis-Club-100063508000851/ Nie

Powrót Poprzednie Następne

Gdy wracaliśmy z naszej kolejnego golfowej eskapady postanowiliśmy odwiedzić miejsce zupełnie nam do tej pory nieznane – Zibi Golf & Tennis Club, który znajduje się niedaleko Konina. Zanim jednak tam się znaleźliśmy rozmawialiśmy z Tadeuszem o tym, że nasz ulubiony sport rozwijałby się zupełnie inaczej, gdyby było w Polsce o wiele więcej takich miejsc jak to, do którego zmierzaliśmy. Za mało wciąż na terenie naszego kraju 6-dołkowych lub 9-dołkowych pól, na których można doskonalić swoje golfowe umiejętności. Lokalnym władzom powinno zależeć na powstawaniu takich miejsc, bo one doskonale wpływają na sportową aktywizację społeczeństwa. Niestety podejście do golfa jest ciągle niewłaściwe i lekceważy się ten sport. Nikomu nie zależy na rozwoju tej pięknej dyscypliny. Gdyby nie pasjonaci tego sportu, golf w Polsce by przestał istnieć.

Narzekał na to także nasz gospodarz, który czekał na nas w ten słoneczny dzień w towarzystwie kilku klubowiczów. Krzysztof Zwoliński, menadżer  Zibi Golf & Tennis Club, to człowiek oddany w pełni temu, czym się zajmuje. Od dziecka grał w tenisa i jest dzisiaj instruktorem tej dyscypliny sportu. Udziela trenerskich rad na korcie, który przylega do pola. Poza tym kocha narciarstwo i również w tej dyscyplinie ma instruktorskie papiery. Golfem zainteresował się dosyć późno i przypadkowo. „Zanim wciągnął mnie ten sport na dobre, traktowałem to machanie kijem całkiem niepoważnie. Tak jak większość Polaków” – przyznaje z żalem, gdy zaczynamy rozmowę na temat tego, czym się teraz zajmuje. Od czasu jednak, gdy połknął golfowego bakcyla, stał się w pełni oddany tej wymagającej dużego poświęcenia dyscyplinie.

Pole golfowe znajdujące się w miejscowości Golina–Kolonia, czyli 10 kilometrów od Konina, powstało 23 lata temu. Zbudował je Andrzej i Henryk Janiccy. Na początku pole było siedzibą Konińskiego Klubu Golfowego, którego prezesem przez dobrych kilka lat był nasz gospodarz. Kilka latem temu nowe władze klubu postanowiły o przeniesieniu siedziby klubu. Od tego czasu pole nie jest związane formalnie z żadnym klubem. Chcemy w tym roku powołać klub golfowy przy polu. „Szkolimy tutaj golfistów, a potem oni zostają nam zabierani przez Koniński Klub Golfowy, którego aktywność polega głównie na tym, że jeżdżą po Polsce na większe pola. Tutaj grają mało, chociaż muszę Klub pochwalić za szkolenie dzieci na naszym polu” – mówił nam z pewnym żalem menadżer, który jest praktycznie człowiekiem orkiestrą w tym urokliwym golfowym ośrodku. Jest z jednej strony menadżerem, trenerem, ale też obsługuje gości w kawiarence, która pełni rolę domku klubowego. Szkoli początkujących golfistów prowadzi zajęcia z osobami niepełnosprawnymi i odpowiada za każdy aspekt działalności tego uroczego miejsca. Wszystko od niego zależy. Jest znaną i lubianą postacią. Każdemu, kto się zjawi na tym polu, poświęca wiele uwagi i czasu. Budzi respekt i szacunek.

Gdy zaczynamy mówić o specyfice tego, czym się opiekuje, dowiadujemy się, że mamy do czynienie z 9-dołkowym, dwukrotnie skalibrowanym polem, którego długość wynosi 1510 metrów.  „Jest to pole 30 par, na którym mamy trzy dołki par cztery, a reszta par trzy” –uściśla charakterystykę Pan Krzysztof, częstując nas równocześnie ciasteczkami i herbatą.

Z kolejnych jego wypowiedzi wynika, że najdłuższy dołek ma 315 metrów.  Z naszych obserwacji wynika, że pole którym się Krzysztof Zwoliński zajmuje, jest bardzo urozmaicone. Ma wszystkie elementy, które możemy spotkać na dużych 18-dołkowych polach. Mamy więc na nim przeszkody wodne i wymagające dobrej technik bunkry. Szczególną trudność sprawiają bardzo wąskie fairwaye. By zagrać tutaj 9-dołkową rundę ,trzeba poświęcić tylko półtora godziny. To wszystko sprawia, że jest to idealne miejsce, by doskonalić swój golfowy warsztat.

„Kiedyś, na początku, zaraz po wybudowaniu pola było ono mniejsze. Najdłuższy dołek miał zaledwie 100 metrów. Teraz mamy tutaj pole, które można określić jako pół małe i pół duże. Jest możliwość, by zagrać kilka razy driverem, więc od razu pozbywasz się kompleksów w stosunku do 18-dołkowego pola”, podkreśla z pewną dumą Krzysztof Zwoliński, chcąc na nas zrobić jak najlepsze wrażenie. Niewątpliwie to mu się w pełni udaje.

Podczas naszej rozmowy na polu pojawiają się nieustannie kolejni golfiści. Niektórzy z nich to prominentni ludzie polityki i kultury z Poznania, Łodzi i Warszawy. Nasz gospodarz wszystkich golfistów traktuje jednakowo. Ma sportową smykałkę i dar zjednywania sobie ludzi. Warto choćby dla niego pojawić się w Zibi Golf & Tennis Club i zagrać rundę, która pozwoli nam przekonać się o tym, czy gramy wystarczająco precyzyjnie, by osiągnąć na tym polu dobry wynik. My z pewnością jeszcze niejednokrotnie będziemy tam wracać, by na własnych kijach się o tym przekonać. Polecamy.