Odcinek  45

Postołowo Golf Club

Pole 18-dołkowe

Postołowo, 83-042 Ełganowo 600 247 248 office@postolowo.com https://postolowo.com/ Nie

Powrót Poprzednie Następne

Będąc na Pomorzu nie mogliśmy się oprzeć pokusie, by pojechać na pole, które owiane jest już legendą. Przez pewien czas było jednym z najdłuższych w Europie, słynie z malowniczości, krajobrazu, który na długo zostaje w pamięci oraz ogromnej przestrzeni. To właśnie to pole gościło wielu golfistów, którzy potem święcili triumfy w światowych ligach. Przed Wami: Postołowo Golf Club.

Postołowo Golf Club to jedno z trzech pierwszych pól golfowych w Polsce. Do dziś nie jest jasne, które z nich zaczęto budować jako pierwsze. Wiadomo jednak, że pierwszą łopatę wbito w ziemię we wsi Postołowo w 1989 roku. Nie powstało wówczas pełne 18 dołków. Historia zaczęła się od polsko-szwedzkiej współpracy. Szwed Matti Idman, zafascynowany golfem od dzieciństwa, poznał Konstantego Karmelitowa dzięki jego żonie, z którą współpracował w gospodarce leśnej. Było to u progu transformacji gospodarczej w Polsce. Wtedy padł pomysł odważny i zupełnie nowy – zbudować pole golfowe klasy mistrzowskiej. Po długich negocjacjach, rozmowach z rolnikami, wykupie ziemi i zmaganiach z biurokracją powstała polsko-szwedzka spółka East Golf Limited. Do współpracy zaproszono angielskiego architekta Jeremy’ego Turnera, mającego na swoim koncie już kilkanaście projektów.

„Kiedy byłem tu pierwszy raz w 1992 roku było 10 dołków i gdzieś w połowie następnego sezonu odbył się turniej, na którym udostępniono kolejne cztery dołki była to 5, 6, 7 i 8” – wspomina jeden z pierwszych klubowiczów, Grzegorz Sochaj, który zna pole od jego początków. „Grało się pierwszą dziewiątkę, a później ponownie dołki od pierwszego do czwartego. W ten sposób kompletowało się pełną osiemnastkę”. „Potem pole wykupił w połowie lat 90. William Siwek, który jest jego właścicielem do dziś. To on zapewnił fundusze na dokończenie inwestycji, zakup sprzętu i powstanie infrastruktury, w tym domku klubowego” – dodaje. „Mnie na pole po raz pierwszy zaprosił Janusz Jaśkiewicz. Jego syn pokazał mi, jak trzymać kij i jak uderzać. Od razu moja pierwsza piłka poleciała na 100 metrów, więc zafascynowałem się golfem i zostałem stałym bywalcem Postołowa”, DODAJE Grzegorz Sochaj. Postołowo Golf Club szybko zdobyło renomę jako jedno z najpiękniej położonych i najbardziej wymagających pól w tej części Europy. Malownicze jezioro i naturalny krajobraz sprawiły, że Jeremy Turner uznał je za jeden ze swoich najważniejszych projektów. „Turner traktuje to pole jako jedno z dzieł swojego życia. Nadal tu przyjeżdża idzie z prezesem grać a po jego wyjeździe na polu pojawiają się nowe bunkry i muldy”, tłumaczy Grzegorz Sochaj.

Od początku swojego istnienia pole gościło turnieje rangi międzynarodowej. Tak zresztą zostało zaprojektowane – na każdym dołku można ustawić trybuny. „Pole zajmuje około 100 hektarów. Projektant zaplanował je świetnie, z dużymi rezerwami. Na początku nie było aż tak długie, ale prezes Siwek stopniowo je rozbudowywał. Pewnie uznał, że skoro robić, to porządnie” – dodaje pan Grzegorz. „Przez pewien czas, przed kalibracją, Postołowo było najdłuższym polem w Europie. Teraz z białych tee-boxów ma 6900 metrów z niewielkim hakiem, a przed kalibracją było to aż 7101 metrów”, opowiada Mikołaj Kruk, manager obiektu.
Informacje te potwierdzają również inni. Budowę pola mocno wspierał Marek Podstolski – ówczesny prezes PGA Polska, promotor golfa i człowiek-instytucja. To on sprowadził na pole dyrektora European Tour, Michaela Ericssona, który po obejrzeniu projektu zaproponował dodatkowe back tees. Dzięki temu Postołowo stało się najdłuższym w Europie polem par 72. „Prezes Podstolski bardzo pilnował naszego pola. Pamiętam, jak protestował, gdy pojawiały się pomysły skrócenia roughów. Był konserwatywnym golfistą, ale jednocześnie osobą otwartą i pomocną. To on przywiózł mi drivera i trójkę wood jako prezent od jednego z zawodowców. Był to Taylor Made z pomarańczową główką 7,5 stopni W tamtym czasie w Polsce oferta kijów była bardzo mocno ograniczona, a Marek Podstolski załatwił je błyskawicznie. A jako ciekawostkę dodam, że na polu na dołku nr. 7 jest kamienny most który nazywa się Podstolski Bridge”, opowiada pan Grzegorz.

Zaraz po otwarciu odbył się tu pierwszy Polish Open, w 2002 roku Drużynowe Mistrzostwa Europy Juniorów, a w 2008 Mistrzostwa Europy Amatorów. Dzięki temu przez pole przewinęło się wielu graczy, którzy kilka lat później stali się czołowymi zawodnikami świata. „Grali u nas Francesco Molinari zwycięzca The Open, Paul Casey, David Howell czy Pablo Larrazabal”, wspomina Sochaj. „Kiedyś pojechaliśmy z prezesem obejrzeć jeden z turniejów Volvo Tour (obecnie DP World Tour), a tam w finale grał właśnie David Howell. Zobaczył nas, rozpoznał i pomachał, mimo że minęło wiele lat od jego gry na Postołowie. To było bardzo miłe”. Na polu grał także Adrian Meronk – zarówno na polu mistrzowskim, jak i na akademii. Spróbował tu nawet footgolfa, którego boisko również znajduje się w Postołowie.

Jak podkreśla pan Grzegorz, pole nie jest zatłoczone. „Spokojnie można przyjechać i znaleźć tee time, co stanowi miłą odmianę w porównaniu z innymi polami. Zresztą, nawet jeśli zjawi się tu 100 osób, to i tak trudno ich zauważyć. Pole jest tak obszerne, że zobaczymy ich na pierwszym tee, a potem dopiero po czterech godzinach na 18. greenie” – mówi. „W Postołowie stawiamy na święty spokój” – podkreśla Mikołaj Kruk. „Nie chcemy tu zgiełku ani walki o tee times co do minuty. Nie interesują nas sytuacje, że ktoś musi wyjść dokładnie o 12.40, bo jak wyjdzie o 12.42 to ktoś inny się wciśnie. Najważniejsze jest to, że po pracy możemy przyjechać i zawsze znajdzie się dla nas miejsce. W weekend też możemy zadzwonić i, jeśli nie ma turnieju, wyjść o dowolnej godzinie.”, dodaje manager obiektu. „Jest tu też 6-dołkowa akademia par 20, stworzona, gdy właściciel zobaczył, jak dużym zainteresowaniem cieszy się golf. To świetne rozwiązanie dla osób początkujących i średniozaawansowanych – można tu rozpocząć przygodę z golfem albo podszkolić się przed wyjściem na duże pole. Postołowo jest bardzo wymagające i długie, szczególnie na pierwszych uderzeniach driverem, dlatego, by nie zniechęcać świeżych adeptów, zapraszamy ich właśnie na akademię” – pochwala ideę Mikołaj Kruk.

Pole nieustannie się zmienia. Jeremy Turner regularnie odwiedza Postołowo, planując z prezesem kolejne udoskonalenia. Prezes Siwek systematycznie inwestuje w sprzęt – nowoczesne kosiarki, areatory czy skomputeryzowany system nawadniania z Kalifornii. Dzięki temu pole jest utrzymywane w nienagannej kondycji, a greeny są wyjątkowo szybkie. O to od lat dba ta sama, doświadczona ekipa greenkeeperów. Od kilku lat działa tu także sekcja juniorska prowadzona przez Tomasza Karpowicza, w której dzieci szkolą się na preferencyjnych warunkach. Head Pro pola jest od lat Sławek Pawliński. „To dzięki niemu wielu graczy, którzy zaczynali tutaj dawno temu, zostało stałymi członkami klubu. Sławek zawsze jest na miejscu, niezależnie od pogody – czy deszcz, burza, czy upał” – mówi Mikołaj Kruk. „Każdy, kto odwiedza Postołowo, zna również panią Alinę Rzeszewicz, która wie wszystko o tym miejscu i jest z nami, wydaje się, od zawsze”.

Unikalny charakter pola tworzy stała ekipa współpracowników – zarówno greenkeeperów, obsługi, jak i pracowników, którzy od lat się nie zmieniają. Klub liczy ok. 50 członków, ale są to wciąż te same osoby, które przyszły tu dekadę temu i zostały. To sprawia, że Postołowo jest dla wielu miejscem wyjątkowo rodzinnym i magicznym.

Pan Grzegorz Sochaj z sentymentem wspomina, że choć ludzie wokół pozostali ci sami, golf przez lata się zmienił. „Kiedyś po turnieju wszyscy zostawali na poczęstunek i rozdanie nagród. Było to ważne wydarzenie – każdy cieszył się z medali czy pucharów. Pól było wtedy zaledwie trzy – Amber, Rajszew i Postołowo – i wiadomo było, gdzie kto gra danego dnia. Częstymi bywalcami byli m.in. Wojciech Pijanowski czy Krzysztof Materna. Ostatnio oglądaliśmy ze znajomym zdjęcia z rozdania nagród z lat 90., właśnie z udziałem tych znanych osobistości. Mój przyjaciel stwierdził, że wszyscy wtedy byli jacyś szczęśliwsi. Było więcej czasu i golfiści czerpali przyjemność ze wspólnego spędzania chwil. Dziś każdy rozgrywa rundę i od razu jedzie do domu. To znak czasów, także w golfie” – dodaje z rozrzewnieniem.

Na szczęście pewne rzeczy są niezmienne – jak choćby to uczucie, kiedy po raz pierwszy zagrasz na Postołowo Golf Club. Wrażenie, jakie robi to pole, trudno porównać z czymkolwiek. Przekonajcie się sami.