Po wakacyjnej przerwie wywołanej tropikalnymi upałami wróciliśmy do gry. Temperatura powietrza stała się w końcu na tyle znośna, że mogliśmy ruszyć w kolejną podróż. Tym razem był to jednodniowy wypad na południe kraju. Wyruszyliśmy z Warszawy wcześnie rano, by na miejscu mieć czas na w miarę dokładne poznanie niezwykle atrakcyjnego pola golfowego. Chcieliśmy sprawdzić, czy entuzjastyczne opinie golfistów na temat jego walorów nie są przesadzone. Zanim jednak dotarliśmy na miejsce podczas jazdy naszym elektrycznym mercedesem narzekaliśmy na to, że w okolicach stolicy jest tak mało miejsc do grania w golfa. Mimo że to właśnie w Warszawie jest najwięcej ludzi uprawiających ten olimpijski sport, to jednak golfowa baza jest niewystarczająca. Aby to się poprawiło potrzebni są do tego prawdziwi pasjonaci ulubionego przez nas sportu. Tylko oni w polskich warunkach potrafią tworzyć najlepsze golfowe pola, czego najlepszym przykładem jest miejsce, do którego zmierzaliśmy. Po drodze jeszcze chwilę zastanawialiśmy się nad przyszłością zawodowej ligi LIV Golf, dziwiąc się, że jeszcze nas nie zaprosili na żaden turniej. Może w tym należy upatrywać przyczyny kryzysu, jaki dopadł ten wielomilionowy projekt. Potem już było z górki i do celu.
Dotarliśmy do Kamienia Śląskiego na ulicę Lotniczą, gdzie mieści się Karolinka Golf Park na tyle wcześnie, by zjeść jeszcze śniadania. Restauracja na polu jest na równie wysokim poziomie jak samo pole. Tu nie chodzi już tylko o czysto golfowe standardy. Równie ważne są ogólne wrażenia, jakie każdy kto jest tu pierwszy raz, może doświadczyć zaraz po przybyciu. Wszystko w Karolinka Golf Park jest świetnie zaprojektowane. Estetyka tego miejsca budzi podziw. Począwszy od driving range poprzez budkę startową, a skończywszy na znakomicie wyglądającym domku klubowym. Wszystko jest bardzo ładne i przyjazne golfistom.
Punktualnie o 11.00, tak jak się umawialiśmy, pojawił się gospodarz tego obiektu, prezes Opolskiego Klubu Golfowego Adam Leja. Na początku naszej rozmowy czekała nas niespodzianka. Totalnym bowiem zaskoczeniem dla nas było stwierdzenie Adama, że nie jest golfistą i nigdy przed objęciem tej ważnej funkcji nie miał do czynienia z tym sportem. „Byłem i jestem osobą zarządzającą rozmaitymi przedsięwzięciami. Byłem na tyle chyba w tym dobry, że trzy lata temu jeden ze współwłaścicieli pola zaproponował mi, abym zajął się prowadzeniem tego pola”. Wiedzieliśmy z rozmaitych informacji, że do tego momentu prezesem był golfowy entuzjasta Adam Leszkiewicz, który od pewnego czasu zarządza Polską Grupą Zbrojeniową. „To było wielkie wyzwanie dla mnie – wspomina swoje początki Adam Leja. „Musiałem nauczyć się zasad golfa, całego związanego z tym rytuału. Poza tym, co było ważne, chciałem zrozumieć, na czym polega ta fascynacja tym sportem, która sprawia, że tylu zapaleńców go uprawia. Musiałem zgłębić wszelkie tajniki związane z działaniem pola”.
W tym momencie rozmowy, powróciliśmy do naszych wcześniejszych wizyt na Karolince. Było to w czasach, gdy było to tylko 9 dołkowe pole ze skromnym przyjaznym barakiem służącym za domek klubowy. Wtedy głównie urzekła nas niesłychanie przyjazna atmosfera panująca na tym polu. Można z całą stanowczością stwierdzić, że to się nie zmieniło. Wystarczył nam kilkuminutowy pobyt, aby to zrozumieć. Wszyscy są uśmiechnięci i uprzejmi zarówno, jeśli chodzi o personel jaki i golfistów. To sprawia, że każdy poczuje się na Karolince na tyle dobrze, by na nią niejednokrotnie powracać.
Jeśli mowa o powrotach, to powróćmy do rozmowy z prezesem. Gdy objął nowe stanowisko, na Karolince trwały już zaawansowane prace nad przebudową pola. Właściciele pola – a jest ich jedenastu – co stanowi ewenement na skalę nie tylko naszego kraju, postanowili rozbudować obiekt. Dla nich liczył się prawdziwy golf, a taki można tylko uprawiać na 18 dołkowym polu. Byli równie zdeterminowani, jak w momencie, gdy tworzyli podwaliny pod Karolinkę. „Na początku, kilkanaście lat temu, prawdziwi golfowi zapaleńcy z Opolszczyzny nie chcieli już ciągle jeździć tak daleko, by grać w swój ulubiony sport. Postanowili więc zbudować coś u siebie”, przytacza historię prezes. W efekcie najpierw powstało pole w okolicach Krapkowic, a potem przeniesiono wszystko tutaj. Na początku w 2015 powstała pierwsza dziewiątka. Ziemia została wydzierżawiona na 90 lat od kurii diecezjalnej”, pokreślił z pewnym namaszczeniem Adam Leja. Dla golfistów ten fakt może być dosyć istotny, bowiem niewątpliwie każdy gra tutaj z pełnym poświęceniem. Oprócz tego może się czasami zdarzyć, że uderzamy piłki panu bogu w okno.
„W tej chwili pole liczy 72 hektary”, dodał Adam Leja. „Gdy zaczynałem pracę trwała intensywnie jego rozbudowa. Po drugiej stronie drogi wytrzebiono trochę drzew i od 2021 do 2024 prowadzono pracę nad drugą 9-tką”. Trwały również w tym czasie prace na infrastrukturą dookoła pola. Zbudowano drogę dojazdową czy budkę startową. Wcześniej, jeszcze za czasów Adama Leszkiewicza, powstał domek klubowy. Dopracowano wszystko w taki sposób, by zaspokoić potrzeby najbardziej nawet wybrednych golfistów. „Otwarcie 18 dołkowego pola nastąpiło w czerwcu 2024 roku. Mieliśmy na Karolince mistrzowskie pole z prawdziwego zdarzenia”, kontynuuje swoją opowieść prezes Leja. „Na tym jednak przebudowa się nie skończyła. Greeny na drugiej nowej dziewiątce były przestronne i pofałdowane. Zupełne inne niż na starej dziewiątce. To nie satysfakcjonowało właścicieli, którzy postanowili przebudować greeny i teesy na starej dziewiątce. Zamknęliśmy więc w październiku 2025 starą dziewiątkę, by ją ponownie otworzyć w pełnej krasie w lipcu tego roku”.
Z kronikarskiego obowiązku warto nadmienić, że projektantem pola jest pan Grzegorz Marcinków, a wykonawcą Waldemar Szadny i jego firma. Adam Leja niezwykle zachwalał tych specjalistów, bo współpraca z nimi przyniosła znakomita efekty. Z innych ważnych informacji, które powinny znaleźć się w tej relacji jest liczba członków zrzeszonych w Karolinka Golf Park. Do tej pory 200 golfistów, głównie z Opolszczyzny, na stałe związało się z tym klubem. „Staramy się ściągnąć graczy z innych rejonów. Jesteśmy atrakcyjnym miejscem do grania dla golfistów z Wrocławia i Górnego Śląska, bo to jest tylko godzina drogi z obu tych miejsc”, kontynuuje swój opis pola prezes. Oczywiście mowa tu o drodze samochodem, bo istnieje jeszcze szybszy sposób, by dotrzeć na Karolinkę. Niektórzy golfiści przylatują swoimi awionetkami i helikopterem na sąsiadujące z polem lotnisko. Bez względu jednak na to, jak tu przybędziemy, po grze na Karolince można nieźle odlecieć. W trakcie naszej wizyty na Karolince zauważyliśmy samochody z czeskim rejestracjami. Nie była to dla nikogo niespodzianką, bo jak powiedział prezes: „To efekt zakrojonej na szeroką skalę promocji naszego pola w czeskich mediach społecznościowych i golfowej prasie”. Po publikacji materiałów promujących pole liczba graczy z Czech wzrosła do tego stopnia, że w niektóre dni stanowią połowę graczy na polu. „To co ich tu przyciąga to przede wszystkim atrakcyjne dołki, estetyka i to, że tutaj mają więcej luzu, bo u nich na polach panuje tłok” – chwalił pole w dyskretny sposób Adam Leja. Wraz z otwarciem pełnej osiemnastki na Karolince ruszyła oferta, którą nazywa się z angielska „Play and Stay”. Blisko pola są trzy apartamentowce należące do firmy, która ściśle współpracuje z polem, a poza tym właściciel hotelu „Aviator”, umiejscowionego na lotnisku, buduje już hotel o podwyższonym standardzie dla lotników, golfistów i kierowców. W niedługiej przyszłości można więc będzie skorzystać z szerokiej bazy hotelowej grając na Karolince.
Na polu odbywają się regularne zajęcia dla młodzieży. Prowadzą je między innymi związani na stałe z polem trenerzy: Filip Naglak i Kamil Bartkowiak. Oczywiście jest możliwość zrobienia zielonej karty, a wszyscy, którzy się na to zdecydują mogą liczyć na ulgę przy zakupie członkostwa na polu.
Jako że Golfowa Geografia Polski udanie promuje elektromobilność zostaliśmy zapewnieni, że już wkrótce na parkingu zostaną zamontowane szybkie ładowarki. Do tej pory korzystano z agregatów, którymi ładuje się wózki golfowe. Gdy zapytaliśmy o dane techniczne pola dowiedzieliśmy się, że jest skalibrowane na par 72 i ma 5875 długości z białych tee. Rekordzistą jest młody golfista Janek Pyla, który w trakcie turnieju 5 Stars Junior Cup uzyskał wynik 67 uderzeń.
W kontekście rozwoju golfa w Polsce wypada docenić mocodawców Karolinka Golf Park, z których inicjatywy doszło do powstania Stowarzyszenia Właścicieli Pól Golfowych, które ma za zadanie reprezentowanie interesów branży, promocja golfa oraz bliska współpraca strategiczna z krajowymi strukturami związkowym. Prezesem tego ważnego gremium został jeden z właściciel Karolinka Golf Park –Andrzej Balcerek.
Na koniec rozmowy pan prezes zarekomendował nam placki ziemniaczane, z których słynie restauracja na polu. Było przepysznie. Zagraliśmy kilka dołków i poczuliśmy się wniebowzięci i nie był to w żaden sposób efekt tego, że ziemia należy do kurii diecezjalnej. Zauroczyło nas to wspaniałe pole i wszystko co się wokół tego obiektu dzieje.








